Dzisiejszy dzień rozpoczęliśmy od tego, co na naszej pielgrzymiej drodze najważniejsze — od Mszy Świętej. Tym razem spotkaliśmy się przy ołtarzu w kościele pw. św. Franciszka z Asyżu (Église Saint-François d’Assise) w Fezie.
Po modlitwie przyszedł czas na spotkanie z miastem, które zachwyca swoją historią, tradycją i niezwykłą atmosferą.
Fez — najstarsze i jedno z najbardziej dostojnych miast Maroka. Przez wieki był duchową, kulturalną i intelektualną stolicą kraju. Nazywany jest również miastem tysiąca meczetów. To miejsce, w którym historia nie jest zamknięta w muzeach — ona wciąż żyje na ulicach, placach, w świątyniach, warsztatach i codziennym życiu mieszkańców.
Najwięcej emocji wzbudził w nas spacer po Fez el-Bali — najstarszej części miasta i jednej z największych medyn świata, objętej patronatem UNESCO.
To prawdziwy labirynt. Tysiące krętych uliczek, zaułków i przejść sprawiają, że bardzo łatwo stracić orientację. A jednak właśnie w tym tkwi niezwykły urok tego miejsca. Każdy kolejny zakręt odkrywa przed nami coś nowego — mały sklepik, warsztat rzemieślniczy, zdobione drzwi, ukryty dziedziniec czy miejsce, którego nie sposób znaleźć na żadnej mapie.
Fez nie daje się po prostu „zwiedzić”. Trzeba się w niego zanurzyć.
Podczas naszego spaceru zatrzymaliśmy się między innymi przy fontannie przy Pałacu Nejjarine. Zachwyciła nas również XIV-wieczna medresa — dawna szkoła religijna, będąca przykładem niezwykłego kunsztu marokańskich rzemieślników. Mozaiki, stiuki, drewno i misternie wykonane ornamenty przypominają, jak wielką wagę przykładano tutaj przez wieki do piękna i szczegółu.
Stanęliśmy również przy jednej z najbardziej charakterystycznych bram Fezu — Bab Boujloud. Jej zdobienia i kolorystyka są kolejnym symbolem miasta, które potrafi zachwycać na każdym kroku.
Nie zabrakło także spojrzenia na plac przed Pałacem Królewskim. Monumentalne wejście i rozmach tego miejsca przypominają o królewskiej historii Fezu i jego znaczeniu dla kolejnych pokoleń Marokańczyków.
Ale Fez to nie tylko zabytki. To również niezwykłe rzemiosło, które od pokoleń jest częścią tożsamości tego miasta.
Mieliśmy okazję odwiedzić lokalną manufakturę porcelany, gdzie mogliśmy zobaczyć, jak krok po kroku powstają prawdziwe arcydzieła. Wszystko wykonywane jest ręcznie, z ogromną precyzją i cierpliwością. Mogliśmy nie tylko podziwiać gotowe naczynia i dekoracje, ale również usłyszeć i zobaczyć, jak wygląda cały proces ich powstawania — od przygotowania materiału, przez formowanie i zdobienie, aż po wypalanie.
To niezwykłe doświadczenie zobaczyć, ile pracy, czasu i talentu potrzeba, aby z prostego kawałka materiału powstało coś pięknego.
Kolejnym miejscem była tradycyjna garbarnia. To właśnie tutaj mogliśmy zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznych obrazów Fezu — miejsca, w którym od wieków skóra jest poddawana kolejnym etapom obróbki.
Mogliśmy zobaczyć cały proces jej wytwarzania i usłyszeć, jak poszczególne etapy prowadzą od surowej skóry do gotowych wyrobów. A efekty pracy lokalnych rzemieślników naprawdę robią wrażenie — z tak przygotowanej skóry powstają prawdziwe cudeńka: torby, paski, portfele, buty i wiele innych pięknych przedmiotów.
Patrząc na pracę tych ludzi, jeszcze mocniej można zrozumieć, że marokańskie rzemiosło to nie tylko sposób na życie. To tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie, ogromna cierpliwość i sztuka, której nie da się stworzyć w pośpiechu.
I właśnie takie spotkania są dla nas szczególnie cenne. Pozwalają zobaczyć Maroko nie tylko przez pryzmat jego zabytków, ale również przez ludzi, ich pracę, talent i codzienność.
