Dzisiejszy dzień naszej pielgrzymki rozpoczęliśmy w Fezie, skąd wyruszyliśmy w kierunku pustyni. Czekała nas długa, ale niezwykle malownicza droga — trasa prowadząca przez góry Atlasu, wśród zmieniających się krajobrazów, wysokich przełęczy i niewielkich marokańskich miejscowości.
Jednym z pierwszych niezwykłych miejsc na naszej trasie było Ifrane — miasto zupełnie inne od tego, co dotychczas zobaczyliśmy w Maroku. Położone w górach, otoczone zielenią, przypomina swoim charakterem alpejskie miejscowości. Z każdym kolejnym kilometrem krajobraz zmieniał się coraz bardziej, a my zbliżaliśmy się do Mideltu, pięknie położonego na granicy między Atlasem Średnim a Wysokim.
Tu najważniejszym momentem tego dnia nie były widoki, lecz spotkanie z miejscem modlitwy i niezwykłym świadectwem wiary.
Nawiedziliśmy klasztor trapistów, gdzie mieliśmy możliwość uczestniczyć we Mszy Świętej i stanąć przy ołtarzu Pańskim. Dla naszej pielgrzymiej wspólnoty było to przeżycie naprawdę wyjątkowe.
Szczególnym darem tego spotkania była obecność i posługa naszego rodaka — Ojca Michała Zioło, trapisty, który opowiedział nam o historii tego miejsca, codzienności mnichów, ich modlitwie i posłudze.
Ojciec Michał przybliżył nam również historię Męczenników z Tibhirine — siedmiu francuskich mnichów trapistów, którzy podczas wojny domowej w Algierii zostali porwani, a następnie zamordowani w 1996 roku.
Byli to:
Christian de Chergé, Luc Dochier, Christophe Lebreton, Michel Fleury, Bruno Lemarchand, Célestin Ringeard i Paul Favre-Miville.
Każdy z nich miał swoją historię, swoje powołanie, swoje talenty i swoją drogę do Boga. Połączyło ich jednak jedno — całkowite oddanie Chrystusowi i ludziom, wśród których przyszło im żyć.
Ich klasztor w Tibhirine nie był dla nich jedynie miejscem zamieszkania. Był miejscem modlitwy, pracy, spotkania i służby. Mnisi żyli wśród muzułmańskiej społeczności, budując relacje oparte na szacunku, przyjaźni i wzajemnej pomocy.
Kiedy w Algierii narastała przemoc, a sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna, mieli możliwość opuszczenia klasztoru. Jednogłośnie zdecydowali się jednak pozostać.
Pozostali ze świadomością zagrożenia, ponieważ czuli, że ich miejsce jest właśnie tam — pośród ludzi, z którymi przez lata dzielili codzienność.
W nocy z 26 na 27 marca 1996 roku siedmiu mnichów zostało porwanych. Ich los przez wiele tygodni pozostawał nieznany. Ostatecznie ich odcięte głowy odnaleziono w maju tego samego roku. Do dziś ich śmierć pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw męczeństwa chrześcijan XX wieku.
Szczególnie poruszające jest to, że jeszcze przed swoją śmiercią mnisi byli świadomi możliwości, że mogą zostać zabici. Ich pisma i świadectwa pokazują jednak, że nie odpowiadali nienawiścią na nienawiść.
Chcieli pozostać ludźmi pokoju.
Ich historia przypomina nam, że chrześcijańskie świadectwo nie zawsze dokonuje się poprzez wielkie słowa. Czasem jest nim po prostu wierna obecność, codzienna modlitwa, służba drugiemu człowiekowi i gotowość, by pozostać wiernym aż do końca.
I właśnie dlatego tak niezwykłe było dla nas dzisiejsze spotkanie.
Mogliśmy nie tylko słuchać o tych wydarzeniach. Mogliśmy być w miejscu, gdzie żyją i modlą się współcześni trapiści.
Mogliśmy spotkać naszego rodaka, Ojca Michała, który przybliżył nam ich duchowość i historię.
A przede wszystkim mogliśmy razem sprawować Eucharystię.
Stanąć przy ołtarzu Pańskim w takim miejscu, z dala od naszej ojczyzny, pośród marokańskich gór, mając w pamięci świadectwo ludzi, którzy oddali życie za wierność swojemu powołaniu — to doświadczenie, które trudno opisać słowami.
Był to dla nas czas modlitwy, zadumy i wdzięczności.
W czasie Eucharystii polecaliśmy Panu Bogu nasze rodziny, naszych bliskich, naszą parafię i wszystkich, których nosimy w sercu.
Modliliśmy się również o pokój — szczególnie tam, gdzie dziś wciąż cierpią niewinni ludzie.
Modliliśmy się także za tych, którzy tak jak Męczennicy z Tibhirine, pozostają wierni Chrystusowi w miejscach, gdzie wiara wymaga odwagi, cierpliwości i poświęcenia.
Jak wielkim darem było móc dzisiaj modlić się przy ołtarzu Pańskim w takim miejscu.
W ciszy klasztoru, pośród gór, jeszcze mocniej brzmią słowa Ewangelii o miłości, przebaczeniu i wierności.
Po tym niezwykłym spotkaniu ruszyliśmy dalej w stronę Mideltu, a następnie ku pustyni. Za oknami autokaru zmienia się krajobraz — zielone tereny Atlasu Średniego ustępują miejsca coraz bardziej surowym przestrzeniom, a my zbliżamy się do kolejnego etapu naszej pielgrzymiej drogi.
Każdy kolejny kilometr przypomina nam, że pielgrzymka to nie tylko odwiedzanie kolejnych miejsc.
To przede wszystkim droga wiary.
Droga, na której Pan Bóg pozwala nam spotykać ludzi, miejsca i historie, które zostają w pamięci na długo.
Dzisiejszy dzień zostanie z nami właśnie jako jedno z takich spotkań.
Z Fezu ku pustyni — przez góry, piękne krajobrazy i kolejne kilometry, ale przede wszystkim przez modlitwę i świadectwo ludzi, którzy całe swoje życie oddali Bogu i drugiemu człowiekowi.
Niech świadectwo Męczenników z Tibhirine przypomina nam, że wiara to nie tylko słowa.
To codzienna wierność. To obecność. To miłość. To gotowość, by nawet w trudnych chwilach pozostać przy Chrystusie.
Panie Jezu, naucz nas takiej wierności, takiej modlitwy i takiej miłości, która potrafi pozostać przy Tobie do końca.
Męczennicy z Tibhirine — módlcie się za nami.
Pamiętamy w modlitwie o Was wszystkich i zabieramy Was ze sobą w dalszą drogę naszej pielgrzymki. ❤️
