Po pełnym wrażeń przedpołudniu w Rabacie ruszyliśmy w kierunku Fezu. Po drodze zatrzymaliśmy się w Meknes, jednym z czterech królewskich miast Maroka.
Najważniejszym punktem naszego pobytu była Msza Święta w kościele Notre Dame des Oliviers. W tej niewielkiej świątyni, pośród muzułmańskiego świata, mogliśmy zatrzymać się na chwilę, aby wspólnie stanąć przy ołtarzu i powierzyć Bogu naszą dalszą drogę.
Szczególnym przeżyciem było dla nas spotkanie z miejscowym proboszczem, kapłanem pochodzącym z Kamerunu, który modlił się razem z nami. Przewodzi on tutejszej wspólnocie, w której nie ma ani jednego Marokańczyka, a jedynie Studenci pochodzący z innych krajów, głównie afrykańskich. To było piękne doświadczenie powszechności Kościoła — różne kraje, języki, kultury i historie, a jednak ten sam Pan, ta sama Eucharystia i ta sama modlitwa.
Właśnie takie chwile przypominają nam, że pielgrzymowanie nie polega tylko na przemierzaniu kolejnych kilometrów. To przede wszystkim spotkanie — z Bogiem, z drugim człowiekiem i z miejscem, które ma swoją własną historię.
Po Mszy Świętej przyszedł czas na odkrywanie Meknes.
Stanęliśmy przed monumentalną bramą Bab El Mansour, jedną z najbardziej rozpoznawalnych budowli miasta. Jej ogrom, misternie wykonane mozaiki i bogate zdobienia robią wrażenie do dziś. Powstała w czasach sułtana Mulaja Ismaila, który uczynił z Meknes swoją stolicę i rozpoczął wielką przebudowę miasta.
Patrząc na tę bramę, trudno nie pomyśleć o czasach, gdy tędy wkraczano do potężnego miasta cesarskiego. Dziś jest ona jednym z symboli Meknes i świadectwem ambicji władcy, który chciał stworzyć tutaj niezwykłą stolicę.
Nawiedziliśmy również mauzoleum Mulaja Ismaila — miejsce jego pochówku. To właśnie on pozostawił w Meknes jeden z najbardziej wyrazistych śladów swojej obecności. Mauzoleum zachwyca spokojem dziedzińców i pięknem marokańskiej sztuki: mozaik, stiukowych ornamentów, drewna i charakterystycznej architektury.
Nie zabrakło również czegoś dla ciała…
Mieliśmy okazję skosztować prawdziwej marokańskiej kuchni, przygotowywanej specjalnie dla nas w lokalnej restauracji. Było to kolejne spotkanie z kulturą tego kraju — tym razem poprzez jego smaki, zapachy i sposób wspólnego przeżywania posiłku.
A oczywiście nie mogło zabraknąć słynnej marokańskiej herbaty z miętą. Aromatyczna, słodka i podawana z charakterystycznym gestem przelewania z wysokości stała się dla nas kolejnym symbolem gościnności, z którą spotykamy się podczas naszej pielgrzymki. Przy wspólnym stole mogliśmy nie tylko odpocząć po kolejnych godzinach zwiedzania, ale także jeszcze bardziej poczuć atmosferę Maroka.
Dzisiejszy dzień był więc kolejnym spotkaniem z Marokiem — jego wiarą, historią, architekturą, kuchnią, tradycją i ludźmi.
A my wciąż patrzymy na wszystko również przez pryzmat naszej pielgrzymki śladami św. Karola de Foucauld. Chcemy uczyć się od niego prostoty, uważności i szacunku wobec ludzi, których spotykamy. Chcemy nie tylko oglądać, ale przede wszystkim poznawać i spotykać.
Po Meknes znów ruszyliśmy w drogę.
Przed nami Fez — kolejne miejsce, kolejna historia i kolejny etap naszej pielgrzymki.
Dziękujemy, że jesteście z nami. Dziękujemy za modlitwę, pamięć i wszystkie powierzane nam intencje. Niesiemy je ze sobą przez kolejne kilometry i zawierzamy Panu Bogu.
Szczęść Boże!
